piglets

Mykotoksyny - cichy wróg w produkcji trzody chlewnej

Przedłużający się w tym roku zbiór ziarna kukurydzy niósł ze sobą wysokie prawdopodobieństwo silnego skażenia mykotoksynami surowca paszowego. Stanowi to realne zagrożenie dla zdrowia i wyników produkcyjnych trzody chlewnej.
W paszy należy stosować preparaty wiążące mykotoksyny. Ważne jest, aby stosowane produkty, nie tylko skuteczne wiązały toksyny, ale także zapobiegały ich wniknięciu do krwiobiegu.

W tym roku pogoda nie sprzyjała zbiorom płodów rolnych. Kapryśne lato z częstymi opadami deszczu sprawiło, że żniwa w wielu miejscach przeciągały się w czasie. Podobnie sytuacja wyglądała ze zbiorem kukurydzy. Ziarno kukurydzy przez długi czas zawierało niski poziom suchej masy, a rolnicy czekali ze zbiorem na poprawę tego parametru. Nie ma co się temu dziwić, ponieważ aktualne ceny oraz koszty suszenia determinują taką, a nie inną decyzję.

Niestety, wszystko to nie pozostaje bez wpływu na jakość zebranego ziarna. Przedłużający się zbiór o każdy kolejny dzień, szczególnie przy wysokiej wilgotności, to rosnące prawdopodobieństwo silnego skażenia mykotoksynami surowca paszowego. Stanowi to realne zagrożenie dla zdrowia utrzymywanych zwierząt.

Niekorzystny wpływ mykotoksyn na zwierzęta przekłada się na obniżenie ich wydajności, a to bezpośrednio na wynik ekonomiczny całej produkcji. Należy pamiętać, że najczęściej mykotoksyny nie dają żadnych czytelnych i jasnych objawów. Skutki ich działania dotykają jednak wiele obszarów zdrowia zwierząt, zwłaszcza świń, które są niezwykle wrażliwe na ich obecność w paszy.

Najczęściej myśląc o skutkach mykotoksyn mamy na uwadze ich wpływ na pogorszenie wyników rozrodu u loch - nieregularność lub brak rui, niską skuteczność krycia czy ronienia. Oczywiście, są to skutki przekładające się na niższy zysk oraz utrudniające pracę ze stadem podstawowym.

Najczęściej myśląc o skutkach mykotoksyn mamy na uwadze ich wpływ na pogorszenie wyników rozrodu u loch – nieregularność lub brak rui, niską skuteczność krycia czy ronienia. Oczywiście, są to skutki przekładające się na niższy zysk oraz utrudniające pracę ze stadem podstawowym. Jednak nie wszystkie efekty ich działania są tak jasno zauważalne. Jednym z nich jest zjawisko, które w konsekwencji może powodować straty ekonomiczne przewyższające wszystkie inne. Jest to immunosupresja – czyli po prostu obniżenie odporności zwierzęcia. Organizm, narażony na spożywanie paszy skażonej mykotoksynami, nie produkuje właściwie przeciwciał odpowiedzialnych za walkę z chorobotwórczymi patogenami lub sama funkcjonalność komórek odpornościowych jest znacznie zaburzona. W konsekwencji ryzyko zakażeń wzrasta. W takiej sytuacji również szczepienia ochronne, na które hodowcy wydają niemałe pieniądze, nie będą działać tak jak powinny lub w skrajnych przypadkach nie będą działać w ogóle. Brak lub osłabienie odporności, podatność na choroby, zakażenia i ich skutki to bolesne straty ekonomiczne, na które w obecnej sytuacji rynkowej hodowca trzody chlewnej po prostu nie może sobie pozwolić.  

Jednak nie jesteśmy bezradni i możemy wspierać zdrowotność naszych zwierząt. Standardem powinno być stosowanie w paszach dodatku preparatów przeciwdziałającym skutkom mykotoksyn. Na rynku istnieje wiele takich produktów, jednak warto zwracać uwagę na ich skład oraz mechanizm działania. Ważne, żeby oprócz samego wiązania mykotoksyn, produkt wzmacniał barierę jelitową, tak by szkodliwe substancje nie miały możliwości wniknięcia do krwioobiegu i zostały wydalone.  

Produktami, których działanie łączy te wszystkie mechanizmy i które można polecić z pełną odpowiedzialnością to niezwykle efektywne preparaty z portfolio Selko: TOXO oraz TOXO XXL.

Dodatkowych informacji na temat przeciwdziałania skutkom mykotoksyn i nie tylko udzielą Państwu nasi doradcy ds. trzody chlewnej.

Autor: Olgierd Nowicki, Starszy Doradca ds. trzody chlewnej

Dowiedz się więcej